Dlaczego nie potrafisz docenić skarbów, które masz? – KOBUS – Obserwuję, opowiadam.
Kategorie:

Nicolas Coppola urodził się w 1964 roku w Long Beach w stanie Kalifornia. Od dziecka nosił głowę w chmurach i marzył by zostać aktorem. Tak kochał kino, że jako młody mężczyzna zatrudnił się w jednych z nich, jako sprzedawca popcornu. Za wszelką cenę chciał złapać swoich marzeń, więc każdą wolną chwilę poświęcał na naukę aktorstwa. I nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby kilka lat później chłopak nie zrobił furory wśród krytyków i publiczności, wcielając się w roli opiekuńczego i przedsiębiorczego sierżanta Ala Columbato, skrywającego wrażliwość pod maską cynizmu w dramacie wojennym. To był dopiero początek szczęśliwej passy i silnej determinacji Nicolasa. W pierwszych latach występowania na dużym ekranie, zagrał w wielu filmach, które zostały nagrodzone i otworzył sobie drzwi do Hollywood. Na jego koncie zaczęły pojawiać się niezliczone ilości nagród, w tym ta najcenniejsza – Oscar za rolę najlepszego aktora pierwszoplanowego. Po zaledwie 15 latach kariery stał się jednym z najbardziej kasowych aktorów w Hollywood, który zgromadził majątek 150 milionów dolarów!

Robi wrażenie, co?
Jednak jest to już czas przeszły.

Nicolas miał jedną wadę, która pociągnęła go na dno. Jak większość ludzi XXI wieku, był nienasycony i nie potrafił docenić tego co posiadał. Chciał jeszcze więcej, mocniej i szybciej. Do tego stopnia, że gdy posiadanie jednego zamku w południowej Anglii przestał robić na innych wrażenie, to kupił sobie drugi w Niemczech. Gdy posiadłości stały się passe, to nabył sobie prywatną wyspę. Do innych fanaberii aktora zaliczyć było można wybudowanie sobie grobowca w kształcie piramidy czy nabycie czaszki dinozaura. Po co to komu? Ale kto bogatemu zabroni? Zabroni bankructwo.

W 2009 roku aktor ogłosił upadłość finansową i był zmuszony wyzbyć się całego zgromadzonego majątku za 1/3 jego pierwotnej wartości. Przestał grać również duże, pierwszoplanowe role. W dalszych latach zaliczył kilka nieudanych małżeństw, stracił przyjaciół i zdobył osiem nominacji do Złotej Maliny (nagroda przyznawana najgorszym filmom i aktorom). Był kompletnie skończony i spłukany!

Nicolasa Cage’a, bo właśnie o nim jest tu mowa, to najlepszy przykład szybkiego zachłyśnięcia się konsumpcjonizmem, który z roku na rok unieszczęśliwi coraz więcej ludzi, którzy kompletnie zatracili umiejętność doceniania i cieszenia się z tego co posiadają.  


Za wszystko w życiu trzeba zapłacić.

Czasami naszym losem kieruje przypadek – częściej chciwość i wiecznie nienasycenie. I choć na to pierwsze nie mamy wpływu, tak na te dwa ostatnie już tak, więc może warto byłoby się zastanowić nad słusznością swoich decyzji i zrozumieć, że te niezależnie od tego, jakie by były, zawsze generują jakieś koszty. Dobra czy zła decyzja, za wszystko płacimy. Często tak dużo, że splajtujemy i pozostajemy z bagażem doświadczeń, nad którym ciężko nawet płakać, bo nie stać nas na łzy, a co najwyżej gorzką refleksję, że zjebaliśmy.

Oczywiście gwaranci, że na pozór najkorzystniejsze dla Was decyzje nie będą Was kosztowały najwięcej, nikt Wam nie da. Niemniej warto rozważać bilans potencjalnych zysków i strat. A to prosta sztuka, z którą na pewno dasz sobie radę. Popatrz.

Jeśli masz kochający dom, a pomimo tego na boku urabiasz inną kobietę, w której dostrzegasz potencjał gry na swoim flecie, tłumaczących żonie, że to tylko „delegacja”, licz się z kosztem swojej decyzji. Kilka orgazmów pod okiem flecistki, będzie Cię kosztowało rozbicie swojego doczesnego związku, utratę przyjaciół, reputacji i połowy majątku, a więc doczesnego, chyba nie najgorszego życia. Było warto wtykać obcym ludziom flet w usta? Pytanie retoryczne, bo ten recital będzie Ci się odbijał czkawką do końca życia.

Dlaczego więc tak wielu kretynów podejmuje tak nieopłacalne w kosztach/skutkach, głupie decyzje? Liczą na fart? Tylko jak człowiek jest w stanie wzbogacić się zdradą i orgazmem? Orgazm to nie zysk, a skurwienie się (i zniszczenie życia ludziom, którzy nas kochają) to strata. Każda decyzja prędzej czy później to koszt, którego nie sposób nie spłacić, bo pożyczasz od karmy – a ta nikomu złamanego grosza nie przepuści. Możesz mi zaufać.

Myślę, że większość z nas podejmuje nielogiczne i niewymierne w kosztach decyzje z jednego prostego powodu. W dupach nas się przewraca. Oj przewraca do tego stopnia, że pragniemy udawać innych, bo nie wystarczy nam bycie sobą. To dlatego jesteśmy w stanie wydawać wszystkie oszczędności na coraz to nowsze ciuchy, lepsze samochody, ładniejsze meble, piękniejsze wakacje. Chcemy imponować innym, do tego stopnia, że nie potrafimy przeżywać własnego szczęścia, bez na usilnego pokazywania go innym. Jeśli masz wątpliwości to pomyśl, kiedy ostatnio zrobiłeś coś, czego nie pokazywałeś na story? Kiedy byłeś na koncercie czy wakacjach, które były tak wciągające, że nie wyciągnąłeś z kieszeni telefonu? Nie karmimy się własnymi przeżyciami, bo bardziej atrakcyjna wydaje się chęć imponowania i zdobywanie uwagi innych. To dlatego nie wystarczy nam nic pośredniego, bo musimy mieć więcej i lepiej. Dziś wspomnienia nie są atrakcyjne, liczy się to czym możemy pochwalić się innym na swoim story. Spróbuj przemierzyć świat i nie wrzucić w Internet, ani jednego zdjęcia – wrócisz struty i niezadowolony.

Jednak, czemu tu się dziwić? Świat z każdej strony bombarduje nas kultem pieniądza i wyglądu. Internet przesycony jest szpanem popsutych małolatów, nic nie robiących, a żyjących jak bogacze. Każdy kto jest tego świadkiem, później się zastanawia, co jest z nim nie tak, że pomimo dyplomów i starań, nie ma takiego życia jak oni… nie ma bo nauczono go w domu godności i nigdy się nie skurwił.

Nie ten szczęśliwy, który ma wszystko, ale ten, który docenia, co ma. Bo właśnie z małych rzeczy, buduje się te naprawdę wielkie i imponujące.  

Większość z nas chciałaby dostać rzeczy wielkie od ręki, ale prawie nikt nie chciałby na nie ciężko i sumiennie zapracować. Jeśli nie wygrasz w Lotto lub nie uwiedziesz nowoorleańskiej księżniczki, to przykro mi, ale drogi na skróty nie ma. Wszystko co jest wartościowe i trudne do zdobycia ma swoją wygórowaną cenę. Muskularnej sylwetki rodem z okładki magazynu, nie osiągniesz miesięcznym karnetem na siłownie i drinkami walonymi coweekend, ale wieloma latami wyrzeczeń, podczas których będziesz się właściwie odżywiał i sumiennie trenował. Nie zbudujesz wielkiej i dobrze prosperującej firmy, jeśli nie będziesz miał wiedzy i doświadczenia w branży, ale jeśli zrobisz ze swojej pasji i tego w czym jesteś wybitnie dobry, usługę, już tak. Szereg małych, na pozór nic nieznaczących decyzji, pomnożony przez czas, daje Ci wynik i tworzy wielkie rzeczy, na które nie stać tanich i leniwych ludzi. Bo marzeń nie realizuje się spadającą gwiazdką z nieba, a ciężką i sumienną pracą.


Pieniądze to nie wszystko. To problemy.

Jednak czy kariera po trupach i finansowy sukces oznacza szczęście? W tym rzecz, że nie i każdy kto miał pieniądze, powie Ci, że najszczęśliwszy był wtedy kiedy ich nie miał. Kiedy naszym jedynym, egzystencjalnym celem jest zarabianie i wydawanie pieniędzy, stajemy się produktem pędzącym w owczym pędzie. Zagubienie, zestresowani, samotni, nieszczęśliwi. Czy odzyskasz coś z tego płacąc pieniędzmi? Śmiem wątpić.

Życie jest zbitką różnie do siebie pasujących momentów – lepszych, gorszych, większych, mniejszych, więc na próżno oczekiwać od niego, aby było idealne i nieustannie nas uszczęśliwiające. Osoby, które spadły ze świecznika szybko zaczynają rozumieć, że to co dla najważniejsze nie ma ceny i nie da się kupić za żadne pieniądze ani ukryć pod drogimi ciuchami czy wycieczkami do Madrytu. To co najcenniejsze zazwyczaj już mamy i to na wyciągnięcie ręki – tylko trzeba chcieć ją zwrócić we właściwym kierunku #rodzina #zdrowie #przyjaźć #czas #wolność


Nie ten szczęśliwy, który ma wszystko, ale ten, który docenia, co ma.

Tylko dlaczego to takie trudne?

Wydaje się, że tylko nieliczni potrafią cieszyć się z „tu i teraz”, zdecydowana większość radość z życia odkłada na potem, złudnie wierząc, że dopiero, kiedy uda się zrealizować pewien cel, osiągnąć określony etap, wzbogacić się o pewne luksusy, osiągnie się szczęście i już nic w życiu nie będzie brakować. Ciekawe, lecz to paradoks, który sprawia, że tracimy czas i zabijamy się o coś, o co nie warto. Boleśnie przekonają się Ci, którzy zdarzy się nieszczęście. To zazwyczaj w upadkach i stratach zaczynamy zauważać, jak wiele straciliśmy i jak bardzo byliśmy szczęśliwi…przedtem. Tak jest ze wszystkim czego nie doceniamy – miłością, pracą, zdrowiem, podróżami. Lista iluzji, którym ulegamy nie ma końca, a po każdej spełnionej „potrzebie”, pojawia się następna, która również nas nie zadowoli. To błędne koło, którego nie da się zatrzymać sukcesem i pieniędzmi. Trzeba po prostu zmienić sposób myślenia i z niego zejść. Tylko tak możemy wziąć swój los w swoje ręce.

Zamiast dążenia do doskonałości, która zmusza wierzyć, że tylko sukces największego kalibru może dawać szczęście, naucz się cieszyć z tego, co Tobie się udało osiągnąć. Nie musi być to Mount Everest Twoich marzeń, piękne widoki roztaczają się również u podnóża gór, tylko wyłącz telefon i patrz przed siebie, a nie na innych. Miej satysfakcję z każdej próby, każdego upadku i podniesienia się i stanięcia na nogi. To prawdziwa wartość dzięki której odzyskujesz kontrolę nad własnym życie – ciesz się z tego, że sam jesteś panem własnego życia, to Ty decydujesz, co robisz, do czego dążysz i gdzie znajdziesz się za parę lat, przestań przejmować się opinią innych – nie masz wpływu na to, co myślą i mówią o Tobie inni, ale masz wpływ na to, jak odbierasz ich opinie. Nie wsadzaj ich do swojej głowy, a co najwyżej w dupę. Sam powinieneś znać swoją wartość. Pozwól, by inni polubili Cię takim, jaki jesteś, a nie takim, jakim chcą, żebyś się stał. Nie staraj się na siłę upodobnić do innych – życie polega na tym, by być szczerym ze sobą i czuć się komfortowo we własnych butach. Masz do przejścia swoje, jedyne i niepowtarzalne życie.

Skończmy się miotać rzeczami, które robią z nas niewolników niekończącego się konsumpcjonizmu i stwarzania pozorów. Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają – i idioci, w tym momencie, wykrzyczą, że wolą płakać w nowym Mercedesie niż na rowerze. Debilizm, szczęśliwy człowiek nie roni łzy, a Wy jak chcecie to płaczcie w tych swoich samochodach, za które oddaliście pół swojego życia. Tylko nie zdziwcie się, gdy zobaczycie sąsiada w lepszym.

Żyjemy w iluzji, że jak będziemy sławni, lubiani, atrakcyjni i bogaci to będziemy szczęśliwi. I podczas tej pogoni uciekają nam naprawdę dużo ważniejsze rzeczy. Największą frajdę ma się z życia, poza uznaniem i upodobaniem innych. Ze szczerych przyjaciół. Rozmowy na ławce w parku. Wycieczce rowerowej za miasto. Smak życia kryje się w ludziach, bo ludzie w przeciwieństwie do przedmiotów mają duszę, której ponad wszystko inne, pragniemy u swojego boku. Na co byłyby Ci wszystkie bogactwa świata, gdybyś został z nimi całkowicie sam na bezludnej sypie? Nagle by się okazało, że są Ci całkowicie niepotrzebne i bez chwili zastanowienia oddałbyś je za dotyk czyjejś ręki, przytulenie i słowo wsparcia. Jeśli nie potrafisz się cieszyć z małych rzeczy, nie będziesz potrafił i z dużych. 


Wiesz gdzie dziś jest Nicolas?

Usiadł sobie na dupie, bo zrozumiał czym i ile tak naprawdę kosztuje i jest warte życie. Nie wybrzydza z manierami gwiazdy, tylko przyjmuje każdą rolę, która jest mu proponowana i bierze udział w niskobudżetowych projektach, co bardzo zaskakuje nie tylko krytyków, ale i jego fanów. Całkowicie odciął się od swojego dawnego życia i ludzi, którzy otaczali go tylko wtedy, gdy miał pieniądze. Dziś nie potrzebuje wyszukanych gadżetów i nowych samochodów, bo nie musi nikogo udawać. Musiał spaść na samo dno i odbić się od niego, aby zrozumieć, że tak naprawdę szkoda czasu, na zabijanie się za coraz to nowszymi i lepszymi przedmiotami. Że prawdziwego szczęścia można sięgnąć, tylko wtedy kiedy uda się na chwilę zatrzymać w pędzie życia, który sami sobie fundujemy.

Na co dzień nie zastanawiamy się o tym, jak wiele posiadamy: ciepłe łóżko, stabilną pracę, żyjących rodziców, szczęśliwe dzieci, lojalnych przyjaciół. Często to wszystko postrzegamy jako pewnik. Coś, co nam się należy bez dwóch zdań. Ale czy na pewno? Czasami, żeby docenić swoje życie, trzeba spaść na samo dno, stracić osobę, którą się kocha, usłyszeć przytłaczającą diagnozę, zmierzyć się z chorobą bliskiej osoby, stracić ulubioną pracę, zgubić rodzinne pamiątki. Po prostu poczuć, jak życie wywala się nam do góry nogami i zostać wtedy całkowicie sami…

Bo tak naprawdę nic nie jest pewne i jeśli zakładamy, że mamy jeszcze czas, bo to tylko nasze dobre życzenia a nie fakt, na którym można budować stabilną przyszłość. W pieniądzach nie ma niczego złego, pod warunkiem, że w drodze do lepszego życia nie zatracamy radości z posiadania tego, co dotychczas udało się nam osiągnąć. Jeśli chcesz być prawdziwie bogaty to musisz starać się o rzeczy, których nie da się kupić za pieniądze.  

Czy już rozumiesz? A może kiedyś zrozumiesz, że mam tu na myśli uczciwość, godność, szacunek, empatię, dobroć, miłość, człowieczeństwo.

Jeśli masz większość z powyższego,
to masz wszystko człowieku.

Jak możesz?
I jak mogłeś?
Czy poczujesz poczucie winy dopiero wtedy, kiedy się dowiedzą?
Gdybyś mógł to wszystko cofnąć, zrobiłbyś to?

 384 osób przeczytało

Powróć do artykułów

Książki
sklep. pankobus. pl