Czy jeśli miłość boli, to nadal jest miłość? 7 kroków, żeby przestać cierpieć - Pan Kobus
Kategorie:
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Instagram logo
PANKOBUS
Instagram stories image
Czy jeśli miłość boli, to nadal jest miłość? 7 kroków, żeby przestać cierpieć

Nie, jeśli miłość konsekwentnie Cię rani, to nie jest miłość, tylko schemat, który trzyma Cię w bólu. Miłość nie ma zostawiać Cię z gulą w gardle, bezsennością i tym cichym pytaniem: „co ze mną jest nie tak?”

Oczywiście, w każdym związku bywają trudniejsze dni. Różnica jest jedna: w zdrowej relacji po kłótni wracacie do siebie z szacunkiem, rozmową i realnym „naprawiamy to”. A w relacji, która boli, wracasz sama zmęczona, rozbita, z sercem na podłodze… i z uczuciem, że znowu musisz „zasłużyć” na spokój.

Jeśli miewasz kryzysy, ale jest troska, odpowiedzialność i zmiana to jeszcze nie wyrok. Jeśli jednak w tle jest lęk, huśtawka, kontrola, milczenie, upokarzanie, chaos i ciągłe „czekanie aż on się zmieni” czas wrócić do siebie.

W tym wpisie dostajesz 7 konkretnych kroków, które pomogą Ci odróżnić miłość od toksycznej relacji i zacząć wychodzić z relacji, która kosztuje Cię zdrowie.

Dlaczego „miłość, która boli” tak łatwo pomylić z prawdziwym uczuciem?

Bo ból bywa mylony z intensywnością. A intensywność bywa mylona z miłością. Kiedy jest raz ciepło, raz zimno Twoja głowa wariuje, ale serce zaczyna „walczyć”. I wtedy relacja zamienia się w zadanie: udowodnię, że jestem warta, że tym razem będzie dobrze, że on w końcu zrozumie.

Tylko że miłość to nie egzamin.

Miłość nie polega na tym, że znikasz kawałek po kawałku, byle było spokojnie. Zadaj sobie jedno pytanie: czy ta relacja bardziej Cię koi, czy bardziej wyczerpuje? Nie, „czy on ma dobre serce”, nie „czy on miał trudne dzieciństwo”, nie „czy on kiedyś się zmieni”. Tylko: co ta relacja robi z Tobą tu i teraz?

7 kroków, żeby przestać cierpieć w toksycznej relacji (bez udawania, że „dasz radę jakoś”)

Krok 1: Nazwij to, co się dzieje, bez usprawiedliwiania

Zrób prostą rzecz: opisz swoją relację jednym zdaniem, jakbyś mówiła do przyjaciółki. Nie używaj słów „bo”, „tylko”, „on ma ciężko”, „w sumie to ja też”.

Przykład:

  • „Czuję się bezpieczna”
  • „Czuję się ciągle w napięciu i czekam, co dziś będzie”

Jeśli Twoje ciało częściej jest w trybie alarmu niż spokoju, to nie jest romantyzm. To sygnał ostrzegawczy.

Bo prawda jest taka, że dopóki nie nazwiesz rzeczy po imieniu, będziesz szukała winy w sobie. A to najczęstsza pułapka. Kiedy związek boli, wiele kobiet zaczyna myśleć: „Gdybym była spokojniejsza, mądrzejsza, mniej emocjonalna, bardziej wyrozumiała…” i wtedy cierpienie rośnie, bo próbujesz „zasłużyć” na normalność. Jednak toksyczna relacja ciągnie Cię za sobą a miłość boli coraz bardziej.

Krok 2: Zobacz schemat: ciepło → ból → Twoje staranie → chwilowa poprawa → znowu ból

To jest ten moment, kiedy myślisz: „już jest dobrze”, a potem wraca to samo. I Ty znowu analizujesz wiadomości. Znowu przepraszasz, choć nie wiesz za co. Znowu łapiesz się na tym, że mówisz „spoko” zamiast „to mnie zraniło”.

Zapisz 3 ostatnie sytuacje, w których cierpiałaś. Obok dopisz: co zrobiłaś, żeby odzyskać jego uwagę lub spokój. To ćwiczenie boli, ale otwiera oczy.

Ten schemat działa jak uzależnienie, bo po bólu przychodzi „nagroda”: miły dzień, przytulenie, wiadomość, obietnica. I wtedy Twoja głowa mówi: „Widzisz? Jednak potrafi. Jednak mu zależy.” Tylko, że to nie jest stabilna miłość, to huśtawka.

Dopisz do tych 3 sytuacji jeszcze dwa elementy:

  • Co czułaś w ciele? (ściśnięty żołądek, drżenie, brak apetytu, bezsenność)
  • Co pomyślałaś o sobie? (np. „jestem za mało”, „przesadzam”, „muszę się postarać”)

To Ci pokaże, czy ta relacja buduje w Tobie spokój, czy programuje Cię na ciągłe napięcie. Czy to toksyczna relacja i czy warto o nią powalczyć albo odpuścić.

Przeczytaj także:  Jakich facetów pragną kobiety? I dlaczego ich nie mają? (Część 2)

Krok 3: Odróżnij miłość od „walki o miłość”

Miłość to nie jest uczucie, które trzeba zdobywać. Jeśli jesteś z kimś i czujesz, że musisz być:

  • mniej wymagająca,
  • mniej wrażliwa,
  • mniej sobą,

żeby „było dobrze”, to już wiesz, dlaczego tak boli. Prawdziwa bliskość nie wymaga, żebyś się kurczyła.

Walka o miłość często wygląda jak „ciągłe tłumaczenie siebie”. Jakbyś była w sądzie: przedstawiasz dowody, argumenty, prosisz o zrozumienie. A po drugiej stronie jest chłód, obojętność albo obrona: „Znowu przesadzasz.”

Zrób szybki test — trzy zdania do uzupełnienia:

  • „Przy nim nie mówię o ___, bo boję się ___.”
  • „Najczęściej udaję, że mi nie zależy, kiedy ___.”
  • „Gdybym była sobą w 100%, to ___.”

Jeśli Twoja autentyczność jest zagrożeniem dla relacji, to nie jest relacja, która Ci służy, to miłość, która boli.

Krok 4: Zamiast pytać „dlaczego on taki jest?”, zapytaj „dlaczego ja tu zostaję?”

To pytanie nie jest oskarżeniem. Ono jest ratunkiem. Bo dopóki całą energię wkładasz w jego zmiany, nie masz jej na siebie. Czasem zostajemy, bo:

  • boimy się samotności,
  • liczymy na „powrót tego dobrego początku”,
  • mamy nadzieję, że jeśli będziemy wystarczająco dobre, to on przestanie ranić.

Ale miłość nie powinna być nagrodą za cierpliwość. Zostajemy też dlatego, że pamiętamy „wersję z początku”. Tę, która patrzyła inaczej, pisała częściej, była ciepła. I my wciąż gonimy ten moment, jakby to była prawda o nim. Tylko że prawdą jest całość: i początek, i to, co jest teraz.

Zadaj sobie dwa trudne, ale uwalniające pytania:

  • „Co ja tracę, gdy tu zostaję?”
  • „Co ja zyskuję, nawet jeśli to bolesne?” (np. nie jestem sama, mam iluzję bezpieczeństwa, mam nadzieję)

To nie jest wstyd. To jest mechanizm. Kiedy go zobaczysz, przestajesz być w nim uwięziona.

Krok 5: Postaw granicę i zobacz, co zrobi

Granice to test, który mówi prawdę szybciej niż tysiąc rozmów. Granica nie musi być dramatyczna. To może być jedno zdanie:

  • „Nie rozmawiam, kiedy mnie lekceważysz.”
  • „Jeśli znikasz, ja nie udaję, że nic się nie stało.”
  • „Nie zgadzam się na karanie ciszą.”
  • Jeśli on szanuje Twoje granice jest przestrzeń na zdrowienie relacji.

Jeśli je wyśmiewa, ignoruje albo odwraca kota ogonem to też jest odpowiedź. Granice często wywołują w nim reakcję. I to jest ważne. Bo w relacji, która boli, Twoja granica bywa traktowana jak atak. Nagle jesteś „trudna”, „wariatka”, „czepialska”. A przecież Ty mówisz tylko: „tak mnie nie traktuj.”

Dopisz do granic konsekwencję (delikatną, ale jasną):

  • „Jeśli to się powtórzy, kończę rozmowę i wrócę do niej jutro.”
  • „Jeśli znikniesz, nie będę Cię gonić. Porozmawiamy, gdy będziesz gotowy rozmawiać normalnie.”

Granica bez konsekwencji staje się prośbą. A Ty nie prosisz o szacunek, Ty go wymagasz.

Krok 6: Przestań ratować i zacznij wracać do siebie

To jest najtrudniejsze, bo ratowanie daje złudzenie kontroli. Gdy „działasz”, czujesz, że coś robisz. Tylko że często to działanie to: tłumaczenie, łagodzenie, dopasowywanie się, pilnowanie jego humoru.

Spróbuj odwrotności przez 7 dni:

  • nie inicjuj rozmowy, gdy on Cię rani i udaje, że nic,
  • nie przepraszaj, żeby było ciszej,
  • nie tłumacz go przed światem.

Zamiast tego zrób jedną rzecz dziennie tylko dla siebie. Małą. Konkretną. Taką, która przypomina Ci, że jesteś osobą, nie funkcją w czyimś życiu. Wracanie do siebie bywa trudne, bo na początku czujesz pustkę. Gdy przestajesz „ogarniać” relację, w głowie robi się ciszej… i wtedy wychodzą emocje, które były przykryte działaniem.

Przeczytaj także:  Instrukcja obsługi Twojego faceta. Brutalna prawda.

Zrób mini-listę „wracam do siebie”:

  • 30 minut ruchu (spacer to też ruch),
  • posiłek zjedzony spokojnie,
  • rozmowa z kimś, kto nie ocenia,
  • jedna rzecz, którą odkładałaś „bo on”,
  • jedna decyzja pod Ciebie (nawet mała).

I najważniejsze: nie rób tego „żeby go ukarać”. Rób to, żeby siebie odzyskać.

Krok 7: Zrób plan „jeśli się nie zmieni, ja się uratuję”

Ten plan nie musi oznaczać rozstania dziś. To ma być Twoja kotwica. Twoja jasność.

Wypisz:

  • 3 rzeczy, których już nie akceptujesz (np. milczenie, kontrola, wyzwiska).
  • 2 osoby, które mogą Cię wesprzeć (jedna emocjonalnie, druga praktycznie).
  • 1 krok na ten tydzień, który wzmacnia Twoją niezależność (pieniądze, mieszkanie, terapia, rozmowa).

Nie po to, żeby straszyć. Po to, żebyś przestała się gubić. Bo największy chaos w takiej relacji jest wtedy, gdy nie masz planu. Wtedy każda kłótnia robi z Twojego serca pole bitwy: odejść? zostać? poczekać? dać jeszcze jedną szansę? I w końcu zostajesz, bo nie masz siły podejmować decyzji w emocjach.

Dopisz jeszcze dwa punkty — bardzo praktyczne:

  • „Co zrobię, gdy znów przekroczy granicę?” (konkret: nie odpisuję, kończę rozmowę, wracam do tematu na spokojnie, śpię osobno, wyjeżdżam do przyjaciółki)
  • „Co zrobię, gdy zatęsknię i będę chciała wrócić?” (lista: dzwonię do X, czytam swoje notatki z bólu, idę na spacer, włączam plan dnia)

Plan to opieka nad sobą. Nad swoim poczuciem wartości. Nad poradzeniem sobie z toksyczną relacją.

3 krótkie prawdy, które warto sobie powtarzać, gdy miłość boli

1) Miłość nie jest lękiem

Miłość nie powinna zaczynać się od tego, że budzisz się i pierwsza myśl brzmi: „ciekawe w jakim on dziś będzie nastroju”. Nie powinna wyglądać jak skanowanie znaków: tonu głosu, kropek w wiadomości, czasu odpowiedzi, „czy coś jest nie tak”.

Jeśli w relacji częściej czujesz napięcie niż spokój, to nie jest intuicja, to stres. Twoje ciało nie kłamie: ściśnięty żołądek, serce bijące szybciej, brak apetytu, bezsenność, ciągłe analizowanie. To nie „taka Twoja wrażliwość”. To sygnał, że Twój system nerwowy żyje w trybie przetrwania.

Miłość to miejsce, w którym możesz odetchnąć. W którym nie musisz zgadywać, czy dziś wolno Ci być sobą. W którym rozmowa nie jest polem minowym, tylko mostem.

I teraz najważniejsze zdanie: miłość nie sprawia, że boisz się mówić prawdę. Jeśli boisz się powiedzieć „to mnie zraniło”, bo wiesz, że spotka Cię kara, cisza, odwrócenie sytuacji, wyśmianie, to nie jest bliskość. To kontrola.

2) Miłość nie wymaga, żebym cierpiała, żeby zasłużyć

To jest prawda, która uwiera najbardziej, bo wiele kobiet ma ją wgraną jak program:

  • „muszę się bardziej starać”,
  • „muszę być cierpliwsza”,
  • „muszę zrozumieć”,
  • „muszę dać mu przestrzeń”,
  • „muszę udowodnić, że jestem inna niż jego była”

I nagle relacja staje się pracą na etat.

A Ty jesteś zmęczona nie dlatego, że „masz trudny charakter”, tylko dlatego, że ciągle próbujesz zasłużyć na coś, co powinno być podstawą: szacunek, bezpieczeństwo, obecność, spójność.

Miłość nie jest nagrodą za Twoją wytrzymałość. Nie jest egzaminem, w którym musisz zaliczyć idealne zachowanie, żeby dostać czułość. Nie jest też ruletką: raz „kocham”, raz „znikam”, a Ty masz być wdzięczna za okruchy.

Jeśli związek działa na zasadzie: „jak będziesz grzeczna, to będzie dobrze”, to nie miłość. To warunkowanie. Miłość jest wtedy, kiedy możesz być człowiekiem. Czasem zmęczonym. Czasem gorszym. Czasem wkurzonym.

I nadal jesteś traktowana godnie. Zatrzymaj się przy jednym zdaniu, które naprawdę ustawia wszystko:

Przeczytaj także:  Dlaczego niektórzy faceci boją się silnych kobiet?

„Ja nie muszę cierpieć, żeby zasłużyć na uczucie.”

Powiedz to jak obietnicę, nie jak prośbę.

3) Miłość nie odbiera mi godności

Godność to ten cichy fundament, który czujesz wtedy, kiedy możesz spojrzeć na siebie i powiedzieć: „nie zdradzam siebie”.

Kiedy nie musisz się tłumaczyć, usprawiedliwiać, przepraszać za emocje.

Kiedy nie musisz się wstydzić tego, że znowu wróciłaś do domu zapłakana, ale „udajesz, że nic”.

Miłość nie robi z Ciebie osoby, która:

  • chodzi na palcach, żeby nie „sprowokować”,
  • kasuje swoje potrzeby, żeby nie być „problemem”,
  • milknie, bo rozmowa kończy się karą,
  • rezygnuje z siebie, bo „on tak ma”.

Nie ma nic romantycznego w byciu poniżaną, ignorowaną albo traktowaną jak opcja. Miłość nie odbiera Ci głosu. Miłość nie wciąga Cię w grę, gdzie musisz udowadniać swoją wartość. Miłość nie sprawia, że czujesz się mała. Jeśli w tej relacji zdarzyło Ci się pomyśleć: „już nie poznaję siebie”, to jest ogromny znak.

Nie po to, żeby się obwiniać. Po to, żeby wreszcie się obudzić.

Jeśli coś w Tobie teraz mówi: „to o mnie” to proszę, nie uciekaj od tego uczucia. To może być pierwszy moment od dawna, kiedy naprawdę stajesz po swojej stronie. Nie musisz od razu podejmować wielkich decyzji. Wystarczy, że dziś wybierzesz jedną małą rzecz: prawdę zamiast usprawiedliwienia. Jedno „nie” zamiast przemilczenia. Jedną granicę zamiast kolejnego ratowania.

Podsumowanie

Jeśli miłość boli regularnie, to nie jest „taki etap”, to sygnał, że relacja Cię kosztuje za dużo. Kryzysy zdarzają się każdemu, ale w zdrowej relacji jest szacunek, odpowiedzialność i realna zmiana, a nie powtarzający się schemat ranienia i przeprosin. W tej, która niszczy, jest huśtawka, lęk i Twoje ciągłe „staranie się”, żeby było normalnie aż w końcu normalność staje się luksusem. Zacznij od nazwania schematu, postaw jednej granicy i małego planu na tydzień. Początek roku to dobry czas na walkę o siebie, A jeśli wiesz, że to już za dużo wybierz siebie. Bo Twoje serce nie jest stworzone do przetrwania. Ono jest stworzone do życia.

FAQ

Skąd mam wiedzieć, czy to „kryzys”, czy „toksyczna relacja”?

Kryzys ma rozmowę i pracę po obu stronach. Toksyczność ma powtarzalny schemat bólu, brak odpowiedzialności i Twoje ciągłe „ratowanie”.

Czy narcyz może się zmienić?

Zmiana jest możliwa tylko, jeśli on uznaje problem i konsekwentnie pracuje nad sobą. Narcyz bywa obojętny, dopóki nie próbujesz odejść, wtedy potrafi użyć wszystkiego, by Cię zatrzymać.

Co, jeśli boję się odejść, bo czuję zależność?

To częste. Leczenie wymaga czasu i akceptacji faktu zależności nie walki ze sobą.

Czy „silent treatment” to przemoc?

Jeśli milczenie ma Cię ukarać, kontrolować i wywołać lęk, to jest forma przemocy emocjonalnej. Zdrowa „przestrzeń” ma jasny komunikat i powrót do rozmowy.

Kiedy szukać pomocy specjalisty?

Jeśli pojawia się strach, groźby, kontrola, izolowanie, poniżanie, przemoc fizyczna lub seksualna, szukaj wsparcia natychmiast (psycholog, terapeuta, zaufana osoba, a w sytuacji zagrożenia: służby).



ps

Odzyskaj wiarę w siebie i pokochaj swoje życie na nowo

Poświęcając się dla innych gubisz to, co najważniejsze – miłość własną. Pokochaj siebie to Twój osobisty przewodnik, który pomoże Ci odnaleźć wiarę we własne możliwości, uwolnić się od strachu i negatywnych przekonań oraz odnaleźć miłość własną, dzięki której spojrzysz na siebie z dumą i akceptacją.

Zyskaj narzędzia i wskazówki, dzięki którym uwolnisz się od ciężarów przeszłości. Odzyskaj wewnętrzny spokój i w końcu rusz z miejsca, realizując swoje cele z wiarą i determinacją.

Loading

Mateusz Kobus – pisarz, autor sześciu bestsellerów i twórca jednego z najpopularniejszych w Polsce blogów o związkach, którego treści w mediach społecznościowych śledzi ponad milion osób. Uczy jak budować świadome i szczęśliwe związki, wspierając szczególnie kobiety uwikłane w toksyczne relacje.

Powróć do artykułów

Książki
sklep. pankobus. pl