
„Nie układa mi się w związku”,
„Już z nią nie jestem”,
„Zakochałem się z Tobie i ona się nie liczy”
Bla, bla, bla… resztę tej historii pewnie znasz, bądź słyszałaś z opowiadań wykorzystanej koleżanki. Wcale nie odszedł od byłej. A nawet jeśli próbował i miał wybór, to pomimo jego zapewnień bliżej mu było do niej niż do Ciebie. Wiele mówił, jeszcze więcej obiecywał, a gdy przyszło stanąć po Twojej stronie, to wszystkiego się wyparł i zrobił z Ciebie najgorszą.
Ona też jakby nie widziała w tym jego winy. „Gdybyś się nie pojawiła, to on by nie zdradził. Bo to Ty „Wykorzystałaś” kryzys, który mieli. Ty, nie on… Boże, nie wierzę, że ludzie mogą w taki naiwny sposób usprawiedliwiać i ściągać odpowiedzialność z niewiernych chujków, którzy przecież nie są dziećmi i doskonale wiedzą czym się kończy flirt i wchodzenie do cudzego łóżka.
Był dupkiem i tutaj nie ma z czym dyskutować.
Przystojnym, seksownym, zaradnym, elokwentnym, z dużym, który dawał Ci tyle satysfakcji jak żaden inny przed nim… ale dupek, który nie jest ciebie wart, bo zasługujesz na dużo, dużo więcej, dziewczyno!
Powinnaś być priorytetem, jednym i jedynym w życiu mężczyzny, który rzekomo jest w stanie przenosić dla Ciebie góry. Twoje uczucia to towar deficytowy, którego nie powinnaś powierzać w ręce nagminnych kłamców, który nazwijmy to wprost – tylko Cię lubieżnie wykorzystali, skrzywdzili i zostawili bez skrupułów.
Nie jesteś jedyną ofiarą, bo jest jeszcze ona, która podobnie jak Ty została oszukana i zdradzona.
Jeśli zaś stoisz po drugiej stronie barykady i zostałaś zdradzona w związku, na Boga…
nie usprawiedliwiaj dupka.
To cudowne niewiniątko jest złamanym kutasem!
Był pijany? Mieliście gorszy okres? Ona go uwiodła? Co za brednie. Jesteś z dorosłym facetem, a nie dzieckiem, które nie liczy się z konsekwencjami i nie odróżnia dobrych od złych decyzji. Twój facet nie jest niewiniątkiem. W podły i wyrachowany sposób wykorzystał okazję. Nie liczył się z tym, że czekasz na niego w domu, kiedy wkładał innej język w usta, albo dupe. Świństwo, które Ci wykręcił nie jest przypadkowe. Nie stało się w jednej chwili, bo poprzedzały je pełne flirtu wiadomości i spotkania, które były przed Tobą ukrywane. Były słowa, które paść nigdy nie powinny. Dotyk, który przekraczał granicę i niewierność, która nie ma nic wspólnego z miłością.
Zostałaś skrzywdzona, tak samo jak ta druga. Nie ściągaj z niego odpowiedzialności. Nie bój się, że go stracisz – bo już straciłaś bądź tak naprawdę nigdy nie miałaś. Gdyby było inaczej nie sapałby w cudzej pościeli prosząc o loda.
Nie ważne co mówi.
Nie ważne jak żałuję.
Ważne czego się dopuścił.
Jak facet pozwala się ukraść, to znaczy, że nie jest wart twojej uwagi. Koniec i kropka.
Zawsze jest moment, aby powiedzieć NIE i wrócić do domu. Zawsze jest moment, aby nie odpisać, odmówić spotkanie i uciąć hydrze głowę, nim ta się nim zainteresuje. Zdrada to zaniechanie, mniej lub bardziej, ale świadome pójście za czymś z gruntu złym. Ego, poczucie winy, brak solnej woli, słabość kryzys w relacji, to wszystko nie tłumaczy zdrajcy, a jest jego motorem napędowym. Gdzie była świadomość, sumienie i rozum? Gdzie było liczenie się z konsekwencjami? Nie było? To cała wina leży po stronie zdrajcy, bo dał się uwieść i nie zrobił nic, aby być przy Tobie i naprawiać to co od dłuższego czasu Wam nie wychodziło. Teraz jest czas na konsekwencje swoich decyzji. Przykro mi, że też musisz w tym uczestniczyć. Tutaj nie ma sensu wrzucać słów pocieszenia. Zdrada jest cierpka i nie da się jej osłodzić.
„Już z nią nie jestem”,
„Zakochałem się z Tobie i ona się nie liczy”
Bla, bla, bla… resztę tej historii pewnie znasz, bądź słyszałaś z opowiadań wykorzystanej koleżanki. Wcale nie odszedł od byłej. A nawet jeśli próbował i miał wybór, to pomimo jego zapewnień bliżej mu było do niej niż do Ciebie. Wiele mówił, jeszcze więcej obiecywał, a gdy przyszło stanąć po Twojej stronie, to wszystkiego się wyparł i zrobił z Ciebie najgorszą.
Ona też jakby nie widziała w tym jego winy. „Gdybyś się nie pojawiła, to on by nie zdradził. Bo to Ty „Wykorzystałaś” kryzys, który mieli. Ty, nie on… Boże, nie wierzę, że ludzie mogą w taki naiwny sposób usprawiedliwiać i ściągać odpowiedzialność z niewiernych chujków, którzy przecież nie są dziećmi i doskonale wiedzą czym się kończy flirt i wchodzenie do cudzego łóżka.
Był dupkiem i tutaj nie ma z czym dyskutować.
Przystojnym, seksownym, zaradnym, elokwentnym, z dużym, który dawał Ci tyle satysfakcji jak żaden inny przed nim… ale dupek, który nie jest ciebie wart, bo zasługujesz na dużo, dużo więcej, dziewczyno!
Powinnaś być priorytetem, jednym i jedynym w życiu mężczyzny, który rzekomo jest w stanie przenosić dla Ciebie góry. Twoje uczucia to towar deficytowy, którego nie powinnaś powierzać w ręce nagminnych kłamców, który nazwijmy to wprost – tylko Cię lubieżnie wykorzystali, skrzywdzili i zostawili bez skrupułów.
Nie jesteś jedyną ofiarą, bo jest jeszcze ona, która podobnie jak Ty została oszukana i zdradzona.
Jeśli zaś stoisz po drugiej stronie barykady i zostałaś zdradzona w związku, na Boga…
nie usprawiedliwiaj dupka.
To cudowne niewiniątko jest złamanym kutasem!
Był pijany? Mieliście gorszy okres? Ona go uwiodła? Co za brednie. Jesteś z dorosłym facetem, a nie dzieckiem, które nie liczy się z konsekwencjami i nie odróżnia dobrych od złych decyzji. Twój facet nie jest niewiniątkiem. W podły i wyrachowany sposób wykorzystał okazję. Nie liczył się z tym, że czekasz na niego w domu, kiedy wkładał innej język w usta, albo dupe. Świństwo, które Ci wykręcił nie jest przypadkowe. Nie stało się w jednej chwili, bo poprzedzały je pełne flirtu wiadomości i spotkania, które były przed Tobą ukrywane. Były słowa, które paść nigdy nie powinny. Dotyk, który przekraczał granicę i niewierność, która nie ma nic wspólnego z miłością.
Zostałaś skrzywdzona, tak samo jak ta druga. Nie ściągaj z niego odpowiedzialności. Nie bój się, że go stracisz – bo już straciłaś bądź tak naprawdę nigdy nie miałaś. Gdyby było inaczej nie sapałby w cudzej pościeli prosząc o loda.
Nie ważne co mówi.
Nie ważne jak żałuję.
Ważne czego się dopuścił.
Jak facet pozwala się ukraść, to znaczy, że nie jest wart twojej uwagi. Koniec i kropka.
Zawsze jest moment, aby powiedzieć NIE i wrócić do domu. Zawsze jest moment, aby nie odpisać, odmówić spotkanie i uciąć hydrze głowę, nim ta się nim zainteresuje. Zdrada to zaniechanie, mniej lub bardziej, ale świadome pójście za czymś z gruntu złym. Ego, poczucie winy, brak solnej woli, słabość kryzys w relacji, to wszystko nie tłumaczy zdrajcy, a jest jego motorem napędowym. Gdzie była świadomość, sumienie i rozum? Gdzie było liczenie się z konsekwencjami? Nie było? To cała wina leży po stronie zdrajcy, bo dał się uwieść i nie zrobił nic, aby być przy Tobie i naprawiać to co od dłuższego czasu Wam nie wychodziło. Teraz jest czas na konsekwencje swoich decyzji. Przykro mi, że też musisz w tym uczestniczyć. Tutaj nie ma sensu wrzucać słów pocieszenia. Zdrada jest cierpka i nie da się jej osłodzić.