Odnalazłem worek pełen sentymentów przeszłości. - KOBUS - Obserwuję, opowiadam.
Kategorie:

Jesień to pora roku, w której robię się sentymentalny. Za bardzo sentymentalny.

Dni stają się krótsze, mieszkanie przestaje być hotelem, a kakao z cynamonem zaczyna smakować aż nad to dobrze – brakuje jeszcze pieprzonych romansów od Nicholasa Sparksa, lizania pupy pod prysznicem i mógłbym przypuszczać, że to jesienna chandra. Ale nie… bo znajduję chęć do chociażby porządków – emocjonalnych, życiowych czy materialnych i właśnie od tych trzecich zacząłem w sobotę, kiedy to znalazłem się w piwnicy.

W piwnicy odnalazłem worek, pełny sentymentów – swoiste szmaty z przeszłości, które przypomniały mi jakim pogubionym sukinsynem byłem w nastoletnim wieku. Choć kto wtedy nie był bezwzględny i nie robił głupot? Młody człowiek chciał poznawać świat, bawić się – nie zważając na świat wkoło.

Nastolatkiem nie jestem dawno, ale ciuchy z tamtego okresu przywołały wspomnienia – na pewno znacie to uczucie kiedy niespodziewanie do rąk trafia Wam sukienka ze studniówki czy pierwsze korki do piłki nożnej? Nie da się wtedy nie pomyśleć o tym co już dawno za nami. Mój worek przywołał cały wachlarz emocjonalny – przypomniały się szczeniackie zauroczenia, pierwsza miłość, porażki i wiele innych. I tutaj rodzi się pewna refleksja.

Mi udało się zostawić przeszłość daleko w tyle, zmienić się, choć owszem, zdarzają się chwile filozoficznej zadumy kiedy z uśmiechem na twarzy myślę sobie o tym, że było różnie – fajnie, źle i nie ma czego żałować. Karma weryfikuje prędzej czy później – lepiej w to uwierzyć, niż później obwiniać wszystkich w koło (poza sobą), że bywa często nie tak jak byśmy chcieli, źle. Wiele osób natomiast nadal tkwi w czymś pomiędzy przeszłością, a teraźniejszością, przez co nie są w stanie optymalnie pędzić przez życie. Takie osoby nie zniosły worków do piwnicy – nie było czego znosić, bo nie były wyładowane przeszłością. Trzymacie bagaż przeszłości przy sobie żyjąc w ciągłej udręce za tym co już przeszło. Warto mieć marzenia, cele, warto się nie poddawać – ale trzeba być realistą, bądź mieć siłę pozyskaną z kryptonitu, aby móc ulecieć na wiatrach przeszłości. Taki lot jest jedną wielką niewiadomą, bo rodzi pytanie, dokąd to wszystko zmierza?

Twoja teraźniejszość i dzisiejsze czyny, są wynikiem przeszłości, co nie oznacza, że rany muszą stale krwawić. Czy wszystko nie byłoby piękniejsze, gdybyś potrafił/potrafiła rozwiązywać problemy tu i teraz, wykluczając stare „prawdy” i wyobrażenia? Trzeba przestać być ofiarą swoich przeżyć i przekonań. Trzeba przestać koncentrować się na tym co było, a skupić na tym co może się zdarzyć. Kiedy sam/sama deprecjonujesz, to musisz uświadomić sobie, że jesteś asertywnym dorosłym, a nie przestraszonym dzieckiem z przeszłości. Spakuj swój worek pełny sentymentów przeszłości i wyślij to dziecko schodami w dół. Tylko wtedy twój każdy oddech będzie prawdziwie pełny, zaczniesz żyć tym co daje Ci świat – tu i teraz, dzisiaj. 

Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli.
Bo nie wszyscy sobie potrafią to pookładać.

Mijają długie lata, a my nadal nie potrafimy się podnosić po nieudanych związkach. Związkach, które przynosiły piękne wschody słońca i mroczne zachody. Gówniarze pewnie zastanawiają się jak można żyć przez wiele lat z jedną osobą? Przecież mówią, że dzisiejszy świat nie sprzyja związkom. Przyzwyczajenie, nuda i pokusy sprawiają, że żyjemy przy sobie jak brat z siostra, siostra z bratem – zero w tym szaleństwa, zero emocji. Ale podobno kochamy. Podobno, bo przecież wszyscy chcemy uważać, że jesteśmy dojrzali emocjonalnie i odpowiedzialni życiowo. Nie tkwijcie w teraźniejszości jeśli tęsknicie za przeszłością. Nie myślcie o przeszłości jeśli chcecie żyć teraźniejszością – ciągłe dłubanie w starej ranie jest bezsensowne. Wybór jest zawsze i zawsze jest tylko kwestią decyzji.

Loading

Ostatnia aktualizacja 7 kwietnia, 2021

Powróć do artykułów

Książki
sklep. pankobus. pl